poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 3.

Jechaliśmy szybko a że ze stadionu do domu  Piquenbauera nie było daleko to zajechaliśmy w expresowym tempie. Wpadliśmy do domu z dzikimi krzykami.
-Zostaw moje włosy, debilu. Wiem, że mi zazdrościsz!- krzyczał Puyol na mnie.
-Pff... Ja zazdroszczę?! Tobie?! I to jeszcze włosów?! Dobre sobie! - darłam się.
-Ja i tak mam najładniejsze włosy z was wszystkich! - odpowiedział głos z głębi domu.
-Tak kochanie, ty masz przepiękne włosy. -odezwał się Gerard.
-Shaki ty wiesz, że twój kochany mężulek organizuje dzisiaj imprezę? -zapytałam.
-Geri, znowu? Znowu będziemy sprzątać z Veronicą?- spytała Kolumbijka.
-Aaaa, czekaj! Ja już załatwiłam ekipę sprzątającą! Więc się nie martw.
-Ekipę? Jaką?
-A taką! Alexis, Song, Tello i Pinto!
-Takie sprzątaczki to ja rozumiem! Poczekaj przygotuję im takie sweet fartuszki!
- Czekaj! Idę z tobą!
I poszliśmy do kuchni.
***FABREGAS***
Jejku! Jaka ona jest śliczna! Wykonując najprostsze czynności jest seksowna! Każdy jej ruch przyprawia mnie o dreszcze. Chciałbym ją mieć w ramionach i nigdy bym nie wypuścił. Jest najwspanialszą kobietą na świecie. No i pytałem Pique co to była za akcja z Sanchezem i Nicą, okazało się, że młody chce ją zaprosić na randkę.
-Cesc! Możesz ruszyć tą swoją szanowną dupencję tu do mnie.?
-Już lecę! -zwlokłem się z kanapy i ruszyłem w stronę kuchni -Słucham, jestem cały twój w tym momencie.
-Tak jesteś cały mój...
-O, i to mi się podoba!
-Jejku! Nie  o to mi chodziło! Ty już głupieć na starość zaczynasz!
-Dobra, dobra słucham księżniczko.
-Więc tak książę, na ostatniej imprezie Iniesta z Xavim schlali się i jeden pieprzył, że jest wróżką a drugi  księżniczką. Niby tacy grzeczni i w ogóle, a jak się schlają to naprawdę! Jakbyś mógł i był w miarę trzeźwy to przypilnuj tę dwójkę, bo ja znając życie będę musiała pilnować Alvesa i Neya. Ney i Dani to mieszanka wybuchowa! Okey? Przypilnujesz ich?
-Się robi piękna!- powiedziałem i delikatnie musnąłem wargami jej policzek.
***NICA***
Jeju, Fabs mnie pocałował. 15:00. Jeszcze 3 godziny do imprezy. Ubrałam się w  to.  i zeszłam na dół pomagać Shaki w przygotowaniach do imprezy. Geri ogłosić imprezę potrafi, gorzej z organizacją. Poznosiliśmy miseczki z przekąskami, piwo, mocniejszy alkohol, szklanki, kieliszki, talerze itp.
A piłkarzyny nawet nie pomogły!
-Casillas broń te gówno! - krzyczał Fabregas, co znaczyło, że w Fifę wybrał  Real.
-Dawaj Ramsey! Drewno! -bulwersował się Puyi.
Była 17:30,więc goście zaczęli się już powoli schodzić. Pierwszą osobą która przybyła była odpowiedzialna za drinki.
-Daaaani!
-O Jezus...- westchnął i przewrócił teatralnie oczami. - Nica! -krzyknąłpo chwili namysłu i rzucił mi się na szyję.
-Chodź! Rozkładaj się tutaj! -powiedziałam i wskazałam ręką miejsce za stołem.
-Mistrz drinków zaczyna pracę! -uśmiechnął się.
W domu po raz kolejny rozległ się dzwonek do drzwi.
-Kogo tu do nas niesie? -zawołał Pique.
-To byś ruszył szanowny tyłek i zobaczył!- odpowiedziała Shakira
-Nicaa! Idź przyjmij gościa!
Nie odezwałam się i ruszyłam w stronę drzwi.
-Party hard! -wbiegł do domu Pinto, oblewając wszystkich szampanem.
-Sorry, nie dało się odwieść go od tego pomysłu. -tłumaczył się  za niego Xavi.
-Jeju! Impreza się nie zaczęła, a już syf! -krzyczała Shakira biegając z mopem w ręku.
Znowu dzwonek.
-Siemanko. -do środka wszedł Iniesta i Anna oraz Messi i Antonella.
-A no witam, witam. -przywitałam się.
Poszłam razem z nimi, a resztę gości przyjmowała Shakira.
-Anto, a ty masz zamiar w  tym stanie pić alkohol? -spytałam i kiwnęłam głową w stronę zaokrąglonego już brzuszka.
-Za dużo czasu z Leo spędzasz, kochana. Już nawet gadasz jak on.Ciąża to nie choroba, przypominam. I nie, nie będę piła. -zaśmiała się dziewczyna La Pulgi.
-Oj tam, nie przesadzaj! My się tylko o ciebie troszczymy! -wtrącił swoje 3 grosze Messi.
Nagle ni z stąd ni z zowąd przed nami pojawił się Dani z kolorowymi napojami w dłoniach. Wypiłam. Poczułam jak ktoś łapie mnie w talii.
-Zatańczysz? -szepnął mi do ucha.
-Z tobą o każdej porze dnia i nocy -również wyszeptałam i obdarzyłam go szerokim uśmiechem.
W pewnym momencie Cescy pochylił się nade mną. Czułam jego oddech na swojej twarzy. Nachylił się bardziej i...
-Kurwa! Nie, no zajebiście! -zdenerwowałam się, bo zgasło światło. Cesc już miał mnie pocałować, byłaby to najlepsza chwila w moim życiu, ale nie zabrakło prądu!
-Nicuś, nie przeklinaj! -powiedział Cesc.
-Bo, niby co?
-Bo, nie lubię jak dziewczyna przeklina!
-No to masz kurwa problem. -opowiedziałam z powagą.
-Dobra, dawaj buziaka.
Kiwnęłam twierdząco głową, a po chwili czułam jego wargi na swoich. Całował najpierw delikatnie, a potem coraz zachłanniej i namiętniej, jakby jutro kończył się świat. Było cudownie. W domu paliły się dziesiątki świeczek. Było romantycznie.
-Nicaaa! -krzyczał Valdes z salonu.
-Sorki, ale rola niani wzywa, haha. Pamiętasz? Miałeś pilnować Xaviego i Andresa.
-Już lecę do dzieci, bejbeee. -zachichotał
Zapaliło się światło, a w głośnikach płynęła ta piosenka
***
-Co żeś już rozwalił Valdes? -zapytałam ze śmiechem.
-No, no ja... To wina Bartry! -tłumaczył się
-Tak kurwa najlepiej zwalić na mnie! A kto tym próbował żonglować?! -oburzył się obrońca.
-Ale to ty mi podsunąłeś mi ten pomysł!
-Dobra, ogar! Valdes jesteś durnym, niemyślącym ćwokiem, z resztą ty też Bartra. -próbowałam uspokoić piłkarzy.
-A kto to posprząta? -dopytywał się Victor.
-Na pewno nie ja! -krzyczał Marc.
-Pierdolę! Nie sprzątam! Wy rozjebaliście ten wazon, to wy go teraz ładnie posprzątacie! -krzyknęłam i wyszłam z łazienki.
-Drinka, mała? -wyrósł przede mną Dani.
-Pewnie, duży. -powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać.
*** PIQUE***
Wszedłem do kuchni. Na stole leżał nachlany Alves, po którym markerem pisała Nica.
-Co ty robisz? -zapytałem ze śmiechem.
-Zamknij się, kurwa. Dzieło się tworzy. -wysyczała przez zęby.
-Co tam bazgrzesz? -nie czekając na odpowiedź zajrzałem siostrze przez ramię. Na czole widniał napis "Jestem głupią mendą", wąsy i brwi.
-To niezmywalny marker? -zapytałem.
-Nie. -zaśmiała się dziewczyna.
-A w ogóle to czemu tu stoi pełno kieliszków, Dani jest najebany, a ty nie? -dopytywałem.
-Bo ten oto geniusz założył się za mną, że wypije więcej ode mnie. A że ja nauczyłam się udawać picie, to ten głupek nachlał się w cztery dupy, a zakład i tak przegrał. -znowu zachichotała.
-Durnie! -rzuciłem na odchodne.
***NICA***
-Faaabreeeegaaaaas! -krzyknęłam.
-Do dyspozycji. -obdarował mnie swoim czarującym uśmiechem.
-Tak, tak lowelasie.-zachichotałam -Ciągniemy te wywłoki na górę do pokoju gościnnego, okey?
-Ty za ręce, ja za nogi! Łap!
Jak powiedział, tak zrobiliśmy.
-Jestem księżniczka Xavi i jeżdżę na tęczowym jednorożcu! Rozkazuję wam mnie puścić! -odezwał się Hernández.
-Zamknij się Hernandez.  Jak ty księżniczka to ja nigdy nie przeklęłam. -zaśmiałam się.
Położyliśmy Xaviego na łóżku i wróciliśmy po Andresa.
-Jestem wróżką! 
-Sruszką, kurwa! Mówiłam ci Cesc, że będą pierdolić niestworzone rzeczy.
-Nie przesadzaj! Są zabawni. -stwierdził pomocnik.
-Chodź zaniesiemy jeszcze Daniego, bo też nie jest w najlepszym stanie. -zaproponowałam.
Weszliśmy do kuchni i zdjęliśmy Alvesa z krzesła.
-To ty to napisałaś? -zapytał Fabregas
-Nie, no co ty geniuszu? -śmiałam się.
-Tego też do gościnnego? Tam już nie ma łóżek. -stwierdziła blaugranowa "4"
-Ale jest podłoga. Ja pieprze ile on je?! -mężczyzna choć wyglądana wysportowanego, waży naprawdę dużo.
-Nica, co ja ci mówiłem o przeklinaniu? -upomniał mnie.
-Że bardzo lubisz jak dziewczyny przeklinają. I to takie sexy. 
-Ty jesteś sexy! -zaśmiał się.
-I'm sexy and i'm know it! 
Zaczęliśmy się chichrać. 
-Co się dzieje do cholery jasnej? -wymamrotał Alves.
-Ciiii.... Śpij, śpij. -wyszeptałam.
 Na parterze zaczepiłam o coś nogą.
-Kurwa!  Kto jest na tyle inteligentny i śpi w holu na podłodze! -wydarłam się.
-Co się dzieje? -zapytał zdezorientowany Tello, który dostał trampkiem w brzuch.
-Zapierdalaj do pokoju, ale już! -zaśmiałam się.
-A co z tą wywłoką? -spytał Cesc.
-Razem z Cristianem do pokoju, i tyle. -rozkazałam.
-Dobra, ja też pójdę spać. Zmęczona jestem. Powiedz wszystkim, że śpię. -zadeklarowałam. 
-Ok, dobranoc.-powiedział i cmoknął mnie w policzek.
-Oj, bo się zawstydzę. -zaśmiałam się.
Zamknęłam się w pokoju i wsunęłam się pod kołdrę. Wykonałam jeszcze SMS. 
"Siema, mordo! Czemu nie było cię na imprezie?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz