-Nom film jest zawalisty! -wtórował mi Cesc.
-Nica ruszyłabyś się po chrupki. -rozkazał Geri.
-Geri rusz się po chrupki. -przedrzeźniałam go.
-Nie! -sprzeciwił się.
-Mam pomysł! Załatwcie to po męsku! -wtrącił się do rozmowy Cesc.
-Papier, kamień, nożyce! -krzyknął brat.
-Niech stracę. Do trzech. -zgodziłam się.
-Papier... kamień... nożyce! -zaczął grę.
Wygrałam wszystkie rundy.
-No Geri zapieprzaj po te chipsy. -uśmiechnęłam się.
-Już idę. -powiedział i powolnym krokiem ruszył do kuchni.
Film się skończył gdy Gerard wchodził z chipsami. Cesc podszedł do odtwarzacza i załączył film.
-Paranormal Activity? -zapytałam podnosząc jedną brew do góry. -Zrobiłeś to specjalnie!
-A w ogóle widział ktoś Shaki? -spytał Pique.
-Widzisz jaki z niego kochający mąż? -zwróciłam się do Cesca. -Nawet nie wie gdzie żona przebywa!
-To powiesz?
-Pojechała po Milanka do Nurii, geniuszu! -wytłumaczyłam.
-Aaaa. No tak, mogłem to przewidzieć!
***
-Zdrajczyni. -krzyknął Pique, założył ręce na piersi, gdy bezwiednie i ze strachu oparłam głowę o ramię Cesc, zamiast o ramię brata.
-No chodź. -powiedziałam i przytuliłam się do brata, który nadal siedział nie wzruszony. -No nie gniewaj się braciszku.
Popatrzył na mnie i mocno przytulił.
-Dobra nie gniewam się już, ale to nie zmienia faktu że to była zdrada!
-Przepraszam. -powiedziałam i pociągnęłam nosem.
-Przegapiacie najlepszą scenę. -rzucił tak jakby od niechcenia Cesc.
-A co zazdrosny jesteś? -zaśmiał się braciszek.
-Nie. -rzucił krótko kataloński pomocnik.
-No chodź, ciebie też przytulę. -powiedziałam i rozłożyłam ręce w celu przytulenia przyjaciela.
Cesc podszedł do mnie i wtulił się we mnie.
-Auuu moje żebra. -powiedziałam po 5 minutach, w których Cesc tulił mnie z całej siły. Wydawało mi się też, że wącha moje włosy, ale to nic.
-Ładnie ci włosy pachną.- powiedział odrywając się ode mnie. Ha! Czyli jednak je wąchał.
-Wiem! Czekolada, polecam. -uśmiechnęłam się.
-Skorzystam na pewno. -również się zaśmiał.
-Eghem...-kaszlnął Pique. -Sorki ale ja tu nadal jestem. -zaśmiał się.
Nagle z telewizora zaczęły wydobywać się straszliwe dźwięki. Krzyki, jęki, piski. Pisnęłam i w tuliłam się w tors Cesca, ale żeby Geri nie czuł się obrażony przyciągnęłam go do siebie za rękaw. I tak oto siedziałam wtulona w Cesca i otoczona ramieniem Gerarda. Idealnie.
-Chłopaki... -zaczęłam nie pewnie. -Ja się boję. -zakończyłam i po raz kolejny pisnęłam z przerażenia.
-Zawsze, gdy oglądaliśmy wspólnie horrory zasłaniałaś oczy ręką albo poduszką. Trzęsidupa! -zachichotał mój brat.
-Na prawdę bardzo śmieszne. -powiedziałam ironicznie. -Boję się! Cesc wyłączaj to!
-No chciałabyś! My z Gerim lubimy takie filmy. -zaśmiał się pomocnik i przybił z Gerim piąteczkę.
-Foch! Nie lubię was! -zmarszczyłam czoło i po raz kolejny pisnęłam tym razem lekko podskakując.
-Ale my ciebie tak! No nie fochaj się już skarbeńku. -zachichotał Gerard.
-Skarbeńku to ty możesz mówić do Shaki, głąbie. -powiedziałam do brata.
-A ja mogę tak do ciebie mówić? -zapytał Cesc i pocałował mnie w usta.
-A to wy tak razem, tak na poważnie? -zapytał zmieszany Pique.
-Cesc, my tak razem, tak na poważnie? -spojrzałam na niego pytająco.
-Emmm nie wiem. -odparł również zmieszany.
-To się kurwa zdecyduj, bo ja mam zamiar was kurwa ostrzec i powiedzieć, żebyście prezerwatyw używali, bo nie chcę zostać wujkiem w tak młodym wieku! A ty tu wylatujesz z tekstem, że nie wiesz! Całujecie się i w ogóle! Ja pierdolę! -krzyczał Pique.
-Spokojnie Geruś. -chwyciłam brata za ramiona. -Nie mam na razie zamiaru pierdolić się z Ceskiem.
-Nie? -spytał z rozczarowaniem w głosie Cesc.
-Nie. -popatrzyłam na niego wzrokiem typu "Are you fuccking, kidding me?"
-Spoko, poczekam. -puścił do mnie oczko.
-No to się kurwa nie doczekasz w najbliższym czasie. -teraz to ja puściłam oczko i zachichotałam.
Cesc pociągnął nosem i udawanie posmutniał.
-No nie gniewaj się skarbeńku. -powiedziałam i cmoknęłam go w usta.
-Ja rozumiem, że jesteście kurwa zakochani i w ogóle, ale nie publicznie! -zaśmiał się Gerard.
-Jak krzyki Shaki słychać w całym domu to ja nic nie mówię. -zaśmiałam się,a Cescy usłyszawszy to wtórował mi.
-O kurwa! Miałam się dzisiaj spotkać z Alexisem! -krzyknęłam nagle.
-Odwołaj to, proszę cię! -zamruczał Fabs.
-No ale... -urwałam. -No okej.
Wyciągnęłam komórkę z kieszeni. Sygnał, jeden, drugi...
~Halo? -odezwał się dźwięk po drugiej stronie.
~Alexis, mam sprawę.
~Jaką?
~Ja nie mogę przyjść dzisiaj na to spotkanie. Przepraszam.
~Czemu? Coś się stało?
~Nie nic po prostu nie mogę.
~No dobrze. To paa.
~Paa. I jeszcze raz przepraszam.
Rozłączył się.
-Iiii?
-I nic. Nie idę.
-To fajnie! -pisnął Cescy.
-No wiem! -zachichotałam. -To co teraz robimy?
-Cesc idzie się rozpakować, przydzielimy mu pokój, zjemy coś i pogramy w karty. Tak dawno nie grałem! -jęknął Geri.
-No okej. -zgodziliśmy się jednocześnie z Fabsem
-Widzicie, jak do siebie pasujecie? Nawet gadacie tak samo. -zaśmiał się Gerard.
-Oh wiem. -zachichotałam.
***
-Dureń! Przegrałeś. Hahaha! Dureń dureń! -krzyczałam i pokazywałam taki gest ręką. Wytknęłam język w stronę barcelońskiego obrońcy.
-Żebyś znowu przegrał? Okej! -zaśmiałam się.
***
-Dureń! -sytuacja się powtórzyła.
-Spadaj! -zdenerwował się Gerard.
-Jestem! -krzyknęła Shakira wchodząc do domu.
-Milanek! -podbiegłam do bratanka zabierając go szwagierce z rąk.
-Mogę wiedzieć co tu się działo? Czemu jakieś walizki stoją w korytarzu? -spytała Shaki wchodząc do salonu. Patrzyła to na karty porozwalane po całym pomieszczeniu, to na walizki w korytarzu.
-Walizki są Cesa. Będzie u nas pomieszkiwał tym czasowo. -zaczęłam, ale nie dane było mi dokończyć, bo wtrącił się Geri.
-Graliśmy w rozbieranego pokera!
Shaki spojrzała na Gerarda miną typu "Are you fuccking kidding me?"
-A ja mam coś do gadania w tej sprawie?. -rzuciła Shakira.
Spotkała się z sprzeciwem. Shaki pokręciła głową z uśmiechem i odebrała ode mnie Milanka.
-Milanek, pożegnaj się. Idziemy spać. -powiedziała do swojego syna.
Chłopczyk pomachał rączką na pożegnanie i zniknęli na schodach. Razem z chłopakami obejrzeliśmy jeszcze powtórkę meczu Real Madryt- Arsenal Londyn.
-Chłopaki ja też już spadam, paa. -cmoknęłam Cesca w policzek, a z Gerardem przybiłam żółwika.
Leżąc w łóżku rozmyślałam o tym wszystkim. Cesc jest mężczyzną idealnym, ale czy to nie idzie zbyt szybko? Chociaż znam go od małego. Nie wiem. Zobaczymy jak to się wszystko potoczy.


zajebiste opowiadanie! :D czekam na następny ^.^
OdpowiedzUsuń